Przeszukiwałam internet w poszukiwaniu słodkości, bo na półkach sklepowych można coś znaleźć, tak....ale... Albo słodzone fruktozą albo z wszechobecną mąką pszenną, drożdżami czy innymi "zabronionymi" składnikami. Tego już za wiele! Oto efekt moich poszukiwań - trochę zmodyfikowane ciasteczka Lacrimosy:
Zaczynamy od płatków owsianych, mąki ryżowej, przypraw i sody oczyszczonej
Składniki suche:
2 szklanki płatków owsianych górskich (nie błyskawiczne!)
1 szklanka maki ryżowej
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
po 0,5 łyżeczki cynamonu, imbiru i kardamonu
2 łyżeczki karobu
3 łyżki mielonych migdałów
0,5 szklanki sezamu
Sezam i migdały rumienimy na suchej patelni. Trzeba uważać bo jak przypalimy sezam - będzie gorzki.
Teraz zajmujemy się mokrą stroną ciasta:
Składniki mokre:
3 średniej wielkości jabłka
2 łyżki agawy
1/3 szklanki oleju sezamowego
1 łyżeczka aromatu pomarańczowego
0,5 szklanki filtrowanej wody
Jabłka blendujemy na mus (wycinamy gniazda nasienne, ale nie obieramy ze skórki). Taki mus wraz z pozostałymi mokrymi składnikami mieszamy razem z wcześniej przygotowaną suchą częścią ciasta.
Zaczynamy od płatków owsianych, mąki ryżowej, przypraw i sody oczyszczonej
Składniki suche:
2 szklanki płatków owsianych górskich (nie błyskawiczne!)
1 szklanka maki ryżowej
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
po 0,5 łyżeczki cynamonu, imbiru i kardamonu
2 łyżeczki karobu
3 łyżki mielonych migdałów
0,5 szklanki sezamu
Sezam i migdały rumienimy na suchej patelni. Trzeba uważać bo jak przypalimy sezam - będzie gorzki.
Teraz zajmujemy się mokrą stroną ciasta:
Składniki mokre:
3 średniej wielkości jabłka
2 łyżki agawy
1/3 szklanki oleju sezamowego
1 łyżeczka aromatu pomarańczowego
0,5 szklanki filtrowanej wody
Jabłka blendujemy na mus (wycinamy gniazda nasienne, ale nie obieramy ze skórki). Taki mus wraz z pozostałymi mokrymi składnikami mieszamy razem z wcześniej przygotowaną suchą częścią ciasta.
Odstawiamy masę na ok. 10 minut, żeby płatki wchłonęły wodę a w tzw. międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 180 st. C.
Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia nakładamy po łyżeczce ciasta i formujemy okrągłe ciasteczka. Ja użyłam małej łyżeczki i solidnie "rozprasowałam" ciasteczka, żeby były cieńsze i troszkę bardziej chrupiące. Z masy wychodzi ok 36 ciasteczek.
Ciasteczka odwiedziły piekarnik przez 20 minut, ale możecie skontrolować ciasteczka już po 15 minutach - mój piekarnik do wiekowych nie należy, ale krążą o nim legendy - na drzwiach w trakcie spotkania ze znajomymi, ktoś bardzo potrzebował usiąść i z braku wolnych krzeseł, otworzył piekarnik, usiadł na drzwiach i od tamtej pory są nie do końca szczelne.
Gotowe ciasteczka są lekko chrupkie (nie wyobrażajcie sobie kruchości Piegusków czy innych kruchych słodkości), nie wyrastają (soda oczyszczona daje ciekawy smak, dlatego jest dodana), ale same w sobie są rewelacyjne (uwaga, jedno nie wystarcza - bezwiednie sięga się po następne) i można spokojnie je przygotować na imprezę, wyjazd czy po prostu do kawki (gotowanej oczywiście).



Komentarze
Prześlij komentarz